fioletowe grzyby psychodeliki

Ludzie od tysięcy lat wykorzystują w celach leczniczych substancje psychoaktywne pozyskane z roślin. Obecnie zainteresowanie psychodelikami na świecie wzrasta. Trwają badania, a firmy w USA zgłaszają kolejne patenty. Być może za kilka, a może kilkadziesiąt lat, preparaty na bazie substancji psychodelicznych będą dostępne w każdej aptece. Jednak czy na pewno przyszłość medycyny alternatywnej mieni się we fluorescencyjnych barwach? Przeczytaj! Zdrowo wiedzieć.

Kto chce opatentować leczenie psychodelikami?

Międzynarodowa firma Philip Morris króluje w przypadku patentów na zastosowanie psychodelików. Należy do niej aż 50 z nich. Producent wyrobów tytoniowych chce wprowadzić “DMT vape pens”. Z jednego ze zgłoszonych patentów na DMT wynika, że ma ono szczególnie korzystne oddziaływanie na skórę głowy, zapobiegając wypadaniu włosów. Brakuje jednak badań, które potwierdziłyby skuteczność i bezpieczeństwo nietypowego iQOSa marki. Zwolennikiem medycyny alternatywnej jest również lekarz Andrew Weil. Twierdzi, że dzięki LSD wyleczył alergię na kota. Uważa, że substancja w pewnym sensie “oduczyła” go reakcji alergicznej. Jego zdaniem w podobny sposób można leczyć alergie pokarmowe. Inna firma, Palo Alto Investors, złożyła zgłoszenie patentowe dotyczące pozytywnego działania LSD w leczeniu alergii pokarmowych. W tym przypadku także brakuje badań potwierdzających skuteczność substancji w tego typu dolegliwościach. Z kolei przedkliniczne dane Neon Mind Biosciences wykazują, że psylocybiny wpływają w szybkim tempie na zmniejszenie przyrostu masy ciała. Firma złożyła już cztery wnioski patentowe na zastosowanie psylocybiny, DMT i LSD w leczeniu zaburzeń apetytu czy otyłości. 

Psychodeliki lekiem “na wszystko”?

Jakie inne prozdrowotne działanie przypisuje się psychodelikom? Między innymi pomoc w leczeniu chorób przyzębia czy przywracanie funkcji motorycznych i czuciowych po urazach rdzenia kręgowego. Do tej pory najlepiej przebadane zostało działanie psylocybiny, a szczególnie jej rola w leczeniu depresji. Obecnie niektórzy psychiatrzy, jak dr. Carhart – Harris z Imperial College w Londynie, posiadają pozwolenie na zastosowanie psylocybiny jako wsparcia w psychoterapii. Ciągle jednak brakuje wiarygodnych badań na temat dawkowania substancji i ewentualnych długofalowych skutków ubocznych. 

Kto naprawdę zyska na terapii psychodelikami?

Stale pojawiają się kolejne pomysły na opatentowanie preparatów na bazie psychodelików. Szczególnie w USA rynek ten rozrasta się najszybciej. Tam prawo patentowe jest wyjątkowo liberalne – zgłoszony środek nie musi być poparty już udokumentowaną skutecznością. Kluczowe dla firm i koncernów farmaceutycznych jest uzyskanie patentu. W Stanach Zjednoczonych zapewnia on 20-letnią wyłączność na produkcję, a dzięki temu zwraca się koszt związany z opracowaniem preparatu. Patent jest niezbędny w przypadku leków opartych na psychodelikach. Psychodelik sam w sobie nie może zostać opatentowany, szczególnie jeśli występuje w przyrodzie, tak jak psylocybiny, pozyskiwane z grzybów halucynogennych. Niestety stwarza to zagrożenie, że firmy farmaceutyczne, zamiast korzystać z naturalnych psychodelików, znanych ludzkości od wieków, będą pracować w laboratorium nad ich syntetycznymi formami i “ulepszeniami”. Już teraz pojawiają się głosy, że część zgłoszonych w USA patentów jest sprzeczna z celami akademickimi badań nad substancjami psychodelicznymi. Wygląda na to, że firmy składające wniosek o patent, mają nieco inne pobudki niż świat nauki. Niemniej jeszcze daleka droga zanim produkty na bazie psychodelików trafią do Pacjentów – o ile w ogóle trafią.